poniedziałek, 19 października 2015

Wschód

Wschód przychodzi każdego dnia o innej godzinie.
Zazwyczaj dwa razy.
Te dni kiedy mogę obserwować go tylko raz, są troszkę smutniejsze.
Czasem zaglądam do drugiego pokoju, bo mam nadzieję, że tam się ukrył.
Ale, tak naprawdę wiem, że wtedy kto inny cieszy się jego ciepłem.

Wschód nadchodzi wraz z porannym uśmiechem moich córek...



 tekst powstał z natchnienia jesiennego wyzwania blogowego 






 http://mocnagrupablogerow.pl/jesienne-wyzwanie-blogowe/wschod/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz